Monthly Archives: marzec 2016

Marzenie o zimorodku

Marzenia się spełniają. Czasem, niezbyt często ale warto jest wierzyć i czekać. Oczywiście spełniają się w sobie tylko znanych okolicznościach i kolejności ale to już nie jest najważniejsze, ważny jest efekt końcowy. Marzył mi się zimorodek, w miejscu gdzie będę mogła go spokojnie podglądać i fotografować. Wypatrywałam za nim oczy wszędzie gdzie tylko mógł się pojawić. Czasem nawet mi się śnił, ot taki przyrodniczy bzik. Więc słowa znajomego „o zobacz tu była jego norka i nadal często się tu pokazuje” […]

Żurawia miłość

Znowu nie dowierzam temu co robię. Nastawiłam budzik na 4.00, przecieram oczy ze zdumienia i zastanawiam się czy aby nie da się odrobinę później? Nie! Jutro przed świtem mam zamiar podglądać żurawie. Tradycyjnie potykając się o własne nogi ale z uśmiechem na ustach pokonuję poranne trudności, już nie myślę o zbieraniu znaczków. Wiem, że jestem od tego uzależniona jak od powietrza. Hondziana dzielnie trzyma się nitki asfaltu, dobrze, że chociaż ona wie po czym ma jechać bo ja jeszcze troszkę […]

Strażnik tajemnic

Najczarniejsza godzina przychodzi przed świtem. Świat dookoła wydaje się bardzo nieprzystępny, a wnętrze niedawno wybudowanej czatowni, bardzo nieprzyjazne. W głowie tradycyjnie pojawia się myśl, i po co mi to wszystko? Gdzieś w oddali pojawia się wyczekiwany głos, ciche „glok, glok” Zamieram więc w bezruchu i oczekiwaniu na znajomy świst powietrza, przecinanego kruczymi skrzydłami. Teraz wiem, że najważniejsze to nie ruszać obiektywem, żeby nie spłoszyć tego niesamowicie ostrożnego ptaka. Wystarczy jeden nieostrożny ruch, refleks światła na soczewce i godziny oczekiwania będą stracone, […]

Kawa po puszczańsku

Wstawanie o nieprzyzwoicie wczesnych porach ma to do siebie, że zawsze przynosi ze sobą jakieś niespodzianki. Przez kilka lat wydawało mi się, że dźwięk budzika o 3.30 to najstraszniejsza z możliwych tortur. Ach w jakiej nieświadomości i błędzie trwałam. Puszcza jak zwykle przywitała mnie szumem drzew i zapachem łąk, nie wytrzymałam i po tygodniu na bagienku musiałam ją odwiedzić. Cudownie było móc znowu pod bosymi stopami poczuć nagrzany mech, zatopić palce w poskręcanych wiatrem trawach, położyć się i poczuć ten […]